|
Marek
Garztecki (Jazz Forum 9/2009): Mieliśmy
już Chopina podanego na jazzowo, rockowo i popowo, ale ta jest
jedną z najciekawszych, bo nawiązuje do ludowych źródeł inspiracji
wielkiego romantyka.
Renato
Belardinelli (accordions.com):This is not simply a recital of
various compostions by Chopin but a much deeper work, which
imagine s the famous composer still living and still capable of
producing inspiration even today.
No
problem thus for the listener who perhaps is not familiar with
Chopin. In fact it may well attract the listener to Chopins music.
I
do not want to make a track listing but highlight a couple of
original tracks written by the band leader and accordionist Jacek
Grekow which are Ballade in 7 and the title track Fryderykata.
They like “Nocturne in G minor Op. 15 n.3”, the long
and elaborate “Pelude in C minor Op.28 N.20” and the
last track “Se navali Sharp lanina” have that
something extra which immediately capture the listeners interest.
Once
again Sarakina provide proof of their great artistry...
Valya
Bozhilova (Bulgarian National Radio): It
offers an original transformation of Chopin’s music in the
invention of Jacek Grekow and of the other musicians from Sarakina
Band. Grekow has interpreted Chopin by using rhythmic patterns and
melodies borrowed from the Bulgarian folk music.
The
CD Fryderykata is the source of original ideas resulting from the
creative daring of the young musicians from Sarakina Band.
Curiously, in this CD Chopin is featured without his emblematic
piano. The accordion and the clarinet have successfully replaced
it.
JERZY
DOROSZKIEWICZ (Kurier Poranny): Fryderyk Chopin
inspiruje! Sarakina nagrała album "Fryderykata" i gra go
rewelacyjnie.
Zespół
od kilku lat konsekwentnie tworzy własną muzykę inspirowaną
bałkańskimi rytmami. Nie boi się ani precyzji wykonania ani
niezbędnej odrobiny szaleństwa. Kiedy trzeba skupiony gra
najbardziej wymyślne rytmy, ale też i każdy z muzyków ma szansę na
zagranie solówki nie wyłączając perkusjonisty. Ta machina działa
sprawnie także biorąc między swe zębate koła twórczość Chopina.
Sarakina,
jakby słysząc w sercu Fryderyka z Żelazowej Woli nostalgię, bardzo
często wyrusza w takie właśnie podróże. Ale nie na nudne równiny
mazowieckie tylko raczej w okolice tykockich chaszczy. Buszuje po
zadeptanych cmentarzach ostatnich chasydów czerpiąc z ich
wielowiekowej obecności na naszej ziemi zdolność do klezmerskiego
traktowania Chopina. To nie jest muzyka a la Janko Muzykant, ale
raczej wirtuozerskie pasaże skrzypków na dachu.
Kiedy
trzeba, można w niej usłyszeć takty pełne swingu, kiedy indziej
pogrzebowe orkiestry z południa Europy, ale mnie wydaje się, że
najwięcej w niej chasydzkiego mistycyzmu, który w ekstatycznym
tańcu widział swego rodzaju wyzwolenie. Chopin wyzwala w Sarakinie
nowe pokłady energii, która ani w jednym takcie nie idzie na
marne.
ZIUTEK
VLEPKARZ (Gadki z Chatki): "Fryderykata" to już
trzeci "pełnogrający" krążek
białostocko-bułgarsko-morawskiej Sarakiny, po CD "Sarakina"
i CD "Junctions". Zespół pozostał, rzecz jasna, w
klimacie etno-jazzu bałkańskiego i niesamowicie dopracowanym
brzmieniem akordeonu guzikowego, który w rękach Jacka Grekowa
zamienia się w przedmiot wręcz magiczny! Sarakina zasuwa jak
dobrze naoliwiona maszyna - taka z duszą rzecz jasna! Tym razem
zespół gra w fazach odwróconych - ta inspiracja na pierwszy rzut
oka i ucha nie jest folkowa a wykonanie kipi etnicznością. Gdy
jednak wgłębimy się w sedno sprawy, żart muzyczny, że Fryderyk
Chopin miał korzenie szopskie zaczyna świdrować w głowie pytaniem
- a może jednak? Do tego Chopin inspirował się przecież rodzimym
folklorem i rodzimymi tańcami - i tu muzyka zatacza pełne koło.
Koło pełne dźwięku, który pozostaje na długo... Pomysł i
realizacja - mistrzowskie, do tego Sarakina już przyzwyczaiła
słuchaczy i to nie było da mnie zaskoczenie. Zaskoczeniem był
Chopin właśnie, Chopin w bałkańskiej nucie. Dobranej w idealnej
proporcji. Myślę, że sam Fryderyk byłby zachwycony - zwłaszcza
znakomitym tytułowym utworem "Fryderykata" trwającym
ponad 11 minut!
ANNA
SZEWCZUK-CZECH (Polskie Radio Dwójka): Fryderykata to zupełnie
nowe spojrzenie na muzykę Fryderyka Chopina, to nowa próba
odczytania tego kompozytora.
Eelco
Schilder (FolkWorld.eu): This
year the group Sarakina celebrates it's ten year anniversary with
the release of a interesting new album. The band exists out of
three musicians from Poland and an accordionist from Bulgaria. On
the album they are joined by a singer and a guest musician on the
daf. The band always showed great interest in modern-acoustic
interpretations of ethnic music from the Balkan region, especially
those of Bulgaria and Macedonia. On Fryderykata they use the
elements of these traditions in a tribute to the great composer
Chopin. Many classical composers were influenced by ethnic music
and used traditional melodies in their work. Sarakina does it the
other way around, they use the compositions of Chopin to create
new-traditional style music. The album shows not only the quality
of Chopin, but also the quality of the musicians and Jacek Grekow
as the mastermind behind the groups musical arrangements. It's
interesting how the four musicians let the classical, and often
very known, themes, sound like they are deeply rooted in the
Balkan tradition. Amazingly strong play of all four musicians,
with superb interaction between accordion and clarinet, backed by
a solid bass and percussion. I like the intensity with which
Grekow plays his accordion. He makes his instrument scream,
whisper and everything in between. Mljenek plays his clarinet in a
fluent way, not only technically well but with his hearth.
Actually that can be said of all the musicians. The bassist and
percussionist create a good, bit jazzy, fundament on which Grekow
and Mlejnek can build their beautiful melodies. The best album of
the band until today, pure music of the highest quality. Sure
Chopin is smiling in heaven (or wherever he is right now).
|
O
płycie zespołu "Sarakina" powiedzieli:
Maria
Szabłowska (Dziennikarz, Polskie Radio): "...Dobra,
dziwna, nowatorska płyta. Świetny akordeon..."
Dorota
Szwarcman (Dziennikarz, Polityka): "Zespół konsekwentnie
eksploatuje swoją specjalność - muzykę bałkańską. Czyni to w
sposób bardzo osobisty i na wysokim poziomie artystycznym. Płyta
wydana bardzo estetycznie; trochę dziwi minimalna ilość
informacji. Zapewne podtekst był taki: o czym tu mówić, przecież
wszystko jest w muzyce."
Łukasz
Kamiński (Dziennikarz, Gazeta Wyborcza): "za klimat. Za
to, że skomercjalizowaną muzykę bałkańską można grać na własny
sposób. Z szacunkiem dla źródeł, z techniczną precyzją wyniesioną
ze szkół muzycznych, ale i talentem. Ten ostatni sprawdza się nie
tylko w aranżacjach, ale i doborze instrumentów. Ich muzyka jest z
pogranicza wielu gatunków. I wszystkie te granice łatwo i
naturalnie (! ! !) przekracza."
Agnieszka
Kościuk (Dziennikarz pisma "Gadki z Chatki"):
"Tradycja i nowoczesność nawet nie obok siebie, ale w
konfrontacji ze sobą- tak, jak dwie twarze naprzeciw siebie,
kobiety starej i młodej, zdobiące okładkę płyty. Bystre oko (a
potem ucho) spostrzeże jednak szybciej to, co łączy, jest wspólne
i zespala obie strony (graficznie wyrażają to kolczyki!), a nie
to, co odróżnia. Sarakina na "Junctions" poszukuje
wspólnego mianownika swoich inspiracji - brzmień tradycyjnych i
brzmień współczesnych. Dobrze się w tym odnajduje, a efektem
potrafi przenieść słuchacza w misterną artystycznie i emocjonalnie
muzyczną przestrzeń."
Tomasz
Janas (Dziennikarz, Czas Kultury): "Sarakina po raz drugi
urzeka. Ponoć najtrudniejszą rzeczą po nagraniu udanej
debiutanckiej płyty jest nagranie drugiej równie dobrej. Sarakinie
się to udaje. To zespół o wyrazistym obliczu, w pełni świadomy
celu, który chce osiągnąć. Otwarty na tradycję, ale i autorskie
kompozycje; odwołujący się do muzyki bułgarskiej, ale i jakże
bardzo tutejszy; łączący fascynację muzyką ludową z pasją
improwizatorską oraz niemal kameralistyczną estetyką i jakością
brzmienia. Muzyka pełna podskórnego żaru, choć zarazem stonowana i
przemyślana w każdym calu. Do tego piękna okładka i szata
graficzna."
Tomasz
Cyz (Dziennikarz, Tygodnik Powszechny): "Za otwartość
uszu i głowy, za wspaniałe mieszanie gatunków i światów
muzycznych. Za etniczny jazz czy też za jazzujące etno. Za
przechodzenie od medytacji do energicznego transu. Za podróże
muzyczne po Europie środkowej, wschodniej, południowej. Za
profesjonalizm."
|
>>
"Macedońska melancholia" -
Monika Żmijewska - GAZETA WYBORCZA
>>
Recenzja Ziutka Vlepkarz
>>
Protokół
prac jury konkursu na Folkowy Fonogram Roku 2001
"Debiutancka,
a jakże dojrzała płyta. Znakomite brzmienie, świetne umiejętności
techniczne instrumentalistów i ich pomysły aranżacyjne w niczym
nie odbierają tej płycie dynamizmu i spontaniczności. To poważna i
przemyślana ścieżka poszukiwań artystycznych i duchowych." TOMASZ
JANAS (dziennikarz: Czas
Kultury)
"To wspaniała artystyczna manifestacja
mniejszości narodowej w Polsce. Początek drogi do wypracowania
własnej, bardziej nowatorskiej i osobistej formuły, a może
stylistyki? Trochę za mało improwizacji i ludzkiego głosu
przekonującego do prawdy tej opowieści. Wspaniała okładka i
wydanie, choć brakuje także tej drukowanej opowieści o ludziach -
twórcach i o kulturze Sarakiny." WŁODZIMIERZ
KLESZCZ (dziennikarz
RCKL)
"Charakterystyczny skład instrumentalny,
dynamika rytmów bałkańskich skontrastowana z liryką pieśni i
motywów muzycznych, znakomite wykonanie i improwizacje
doskonałe technicznie, ładna, estetyczna okładka - to zalety tego
fonogramu." WŁADYSŁAW
TREBUNIA (muzyk z Białego Dunajca
- zespół Trebunie Tutki)
"...Za profesjonalne
wykonanie i staranność nagrania. Za znakomitą okładkę i całą płytę
(estetykę) - światowy poziom." JUSTYNA
ZIÓŁKOWSKA (dziennikarz,
TVPolonia)
"...za absolutny profesjonalizm dotyczący
zarówno warstwy muzycznej, jak i strony wydawniczej płyty.
Elegancja" WOJCIECH
OSSOWSKI (dziennikarz
Programu 3 PR)
"Na Bałkanach nie jest ani tak słodko,
cisza nie jest tak cicha, ani tam tak czysto, ani kolorowo jak w
tym muzycznym świecie stworzonym przez zespół Sarakina. Ten świat
jest z marzeń - najprawdziwszych, najpotrzebniejszych, realnych -
a chcę to podkreślić jak najmocniej: na Bałkanach taka płyta, czy
taka muzyka nie mogłaby dzisiaj powstać. Kapela byłaby
"weryfikowana" na weselach, w świętowaniu, w kafanach,
muzycy nie mogliby marzyć, musieliby służyć. To dzięki oddaleniu
od bałkańskiego gniazda - kotła otworzył się i dany jest nam świat
introwertycznej wizji. Tę muzykę stworzyło oddalenie,
szachownica filtrująca. "Szachowe" granie jest mniej
cielesne mimo uwodzicielskiej grafiki obiecującej zmysłowe,
cielesne rozkosze. Ożywczo działa śpiew Weroniki Grozdew, dzięki
niej pojawia się w tej trochę sterylnej i nadto wymuskanej
produkcji - ciepło. Sarakina i Weronika Grozdew - czy ten tandem
uraczy nas kolejną, niezwykła muzyką ? Oby tak się stało. MACIEJ
RYCHŁY (muzyk Kwartetu
Jorgi)
"Jest to płyta spójna stylistycznie, doskonale
ułożona, ciekawa muzycznie. Wykonawcy są znakomici, zarówno
instrumentaliści, jak i śpiewaczka Weronika Grozdew, obdarzona
pięknym czystym głosem. Choć może jej trochę za mało na tej
płycie. Cieszą wysmakowane aranżacje, których celem jest podanie
jak najpełniejsze ludowych melodii i rytmów. Wykonawcy czują je, a
słuchacz czuje, jak bardzo identyfikują się z muzyką, którą
grają. Dużym walorem jest strona graficzna płyty, choć
brakuje pełniejszego opisu zawartości. W sumie muzyka świetna,
dobrze się jej słucha" MARIA
BALISZEWSKA (Etnomuzykolog,
kierownik Radiowego Centrum Kultury Ludowej)
|